Małe wielkie znalezisko

Na początku to Wam ogromniaście dziękuję za uznanie dla Antosia – mu też jest szalenie miło, aż mu skrzydła pąsowieją z dumy ;-). I choć wróżki zostały na drugi plan zepchnięte, to i ja ich będę bronić, bo są urocze :-).
A teraz do rzeczy – jakiś czas temu (czyli w październiku dokładnie) udaliśmy się do mojej Mamy. I nic by w tym nadzwyczajnego nie było – wszak nie pierwszy to raz i nie ostatni – gdyby nie jeden szczegół. Podczas jakiejś rozmowy z mym ojcem wyszło, że włóczek do czegoś tam poszukuję, na co on mi powiedział, że przecież w piwnicy całą walizkę jakichś nitek zostawiłam. Szczerze mówiąc zupełnie nie pamiętałam takiego faktu, ale zaraz zbiegłam na dół aby się przekonać co też tam leży. A tam faktycznie stara duża walizka – jeszcze po Babci – pomalowana lat temu z dwanaście moimi własnymi rękami na zielono i żółto czekała. A w niej istne skarby!!! 
I zaczęłam wyciągać wszystko po kolei – najwięcej rzeczywiście nitek było – przeróżne włóczki, kordonki, moherki i juty w każdym kolorze chyba, a poza nimi – jak to u mnie bywa – ze sto różnych rzeczy, które to kiedyś zaczęłam i do dziś nie skończyłam – jakieś rękawy swetrów, początki szalików, wstawki do sukienek i sama nie wiem co jeszcze. Nawet małe krosienko było z jakąś zaczętą robótką :-).
Ale to co mnie rozłożyło na łopatki, to ta tkanina, którą widać na górze na zdjęciu. Jak ją z walizki wyciągnęłam, to własnym oczom nie wierzyłam! Patrzyłam się na nią i się zastanawiałam kiedy ja to zrobiłam? Bo to, że tkanina wyszła spod mych rąk, to wątpliwości nie miałam, tylko zupełnie nie umiałam sobie przypomnieć jak to się stało i kiedy – jakbym ją z pamięci zupełnie wymazała! 
Ale tak patrząc na nią z zachwytem (tak właśnie – z zachwytem!) i niedowierzaniem, że to w ogóle istnieje zaczęłam sobie coś niecoś przypominać… Doszłam do wniosku, że musiałam to wytkać gdy opiekowałam się Babcią (czyli dawno, dawno temu), bo jest raczej niemożliwe abym kiedy indziej miała na to czas. Świta mi, że inspirowałam się (i to chyba mocno) van Goghiem – popełnił on za życia i takie bardziej nokturnowe pejzaże i jeden z nich dał początek tej tkaniny. Aż w końcu sobie przypomniałam po co i dlaczego ja to sobie wytkałam!
Otóż chciałam sobie zrobić ni mniej ni więcej tylko torbę! I choć nigdy jej nie zrobiłam, to klapę i plecy jednak utkałam :-).
Bo to miał być przód tej torby:
A to miały być plecy:
Pomysł wciąż wydaje mi się genialny i marzy mi się abym znalazła czas by to zamierzenie skończyć.
Przyspieszam, bo muszę kończyć, ale jak się patrzę na tę tkaninkę, to mi się buzia cieszy, że coś takiego kiedyś zrobiłam. Jej wykonanie mi się podoba – sploty są fajnie dobrane, i kolory, i faktura jest ciekawa – dobrze wiedzieć, że się coś takiego potrafi :-).
Tak więc w dniu którego nie ma (bo czy 29 luty w ogóle istnieje?) przedstawiłam Wam tkaninę, której nie było ;-). I choć miałam od razu pokazać co powstało z włóczek z kufra wyciągniętych, to niestety tym razem mi się to nie uda – więc do następnego :-)!!!

ps – na słodycze zapraszam!!! link na samej górze po prawej 🙂

Share this post

0 replies on “Małe wielkie znalezisko

  • o0krysia0o

    Dziewczyny – ja bym bardzo chciała kiedyś ten plan zrealizować do końca, tylko wciąż nie wiem kiedy na to czas znaleźć, tym bardziej, że nie chciałabym aby to była jakaś torba, a super torba z kieszeniami i kieszonkami i w ogóle. Ale może niebawem uznam, że to odpowiedni moment na realizację właśnie tego pomysłu 🙂

    Odpowiedz
  • o0krysia0o

    Kurcze – musiało Ciebie to faktycznie dotknąć, skoro to tak dokładnie pamiętasz, ale wcale się nie dziwię, bo sama nigdy nie rozumiałam takieg 'sprawiedliwości' nauczycieli.

    Odpowiedz
  • Koraliki Beaty

    o rany widze,ze podobnie dziergalysmy bo ja mialam w szkole obowiazkowe zrobienie takiego stworka (tylko moj to zwyczajny misz masz kolorowy) chlopcy zrobili makiety i starczylo dla wszystkich dziewczynek oprocz mnie bo jeszcze chora bylam. wiec moja mama do szafy i wyjela taka duza jak Twoja (reszta dziewczynek miala 10x10cm) i spoznilam sie 1 dzien z oddaniem (choc byla gotowa ale mnie w szkole nie bylo bo wizyta u ortodonty) i 2 dostalam 🙁 ludzka niesprawiedliwosc 🙁 ale przynajmniej ja swoja mam bo reszcie Pani zabrala. i uszczesliwia moje oko 🙂

    pozdrawiam i ide podziwiac reszte twoich slicznosci

    Odpowiedz

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *