Dostało mi się!!!

Zupełnie nie spodziewałam się mojego zniknięcia w blogowym świecie – w ogóle tego nie planowałam, nie zamierzałam. Wręcz przeciwnie! Myślałam, że się rozkręcam i zacznę działać systematycznie, tak się ładnie lipiec zaczął! Aż tu nagle trach i cisza… I bardzo ciężko było mi wrócić z nowym postem, bo choć go planowałam już od dawna, to zawsze coś

Ale jako, że się w końcu zmobilizowałam i pisać zaczęłam, to opowiem Wam jak mi się dostało :-).

Wpierw była niespodzianka od M(Aniulka). Stanęłam u niej w kolejce za słodkościami, było losowanie – nie wygrałam, ale się okazało, że Aniulek i tak do mnie prezencik pośle! Szokujące wstrząsające, ale jakże pozytywne!!! I dostało mi się od niej kolczyki frywolitkowe :D. Coś pięknego i delikatnego i starannego i w ogóle łał! W mojej wersji zdjęciowej wyglądają tak:

I muszę przyznać, że ślicznie wyglądają w zestawieniu z moim czerwonym golfikiem :-)))))

m(Anilku) – DZIĘKI OGROMNIASTE!!!!

Sprawiłaś mi nie lada przyjemność i świnią jestem, że dopiero dzisiaj za nie dziękuję!!!

Mógłby się ktoś niewtajemniczony spytać dlaczego w ogóle Aniulek chciał mi te kolczyki ofiarować?
A no jak się okazuje, to w podziękowaniu za te dwa króliczki (którymi jakoś nie zdążyłam się pochwalić na blogu), a które to Aniulek dostał ode mnie po ustrzeleniu licznika z czterema siódemkami:

A później byłam z wizytą blogową u Kasi od filcaków (chyba większość z Was wie o kogo chodzi) i zakochałam się nieprzytomnie w jej golasku. A jako, że moja córka póki co jest jedynaczką i o płci przeciwnej jeszcze większego pojęcia nie ma, wie tylko, że misie Antosia sikają na stojąco, ale nie wie dlaczego, to uznałam, że byłaby to cudowna zabawka edukacyjna dla mojej pociechy. I okazało się, że Kasia chętnie się nią ze mną podzieli :-). I podzieliła się i to jak!!! Oto co mi  wysłała:

Jak widać nie tylko golaska, ale i całe towarzystwo się dla niego znalazło :-). Nie mówiąc już o czekoladzie, która jakimś cudem się na zdjęcie nie zdążyła załapać ;-). I teraz mogę się tymi wszystkimi cudnościami cieszyć nie tylko na zdjęciach 🙂

Kasieńko – jeszcze raz wielkie dzięki!!!

Ale, żeby nie było, że coś w życiu jest za darmo, to ja się zdeklarowałam, że coś uszyję dla Kasieńki. Zanim się za moje szycie zabrałam, to upłynęło sporo czasu, bo znaleźć dla mnie czas wolny jest nie lada sztuką (hmmm i może dlatego tak słabo mi idzie ostatnio blogowanie?). Ale jak się w końcu ogarnęłam i za robotę zabrałam, to udało mi się uszyć Robinka – bo cóż to innego być by mogło?

Mam nadzieję, że Robinek ucieszył nie tylko Kasię, ale Grzesia i Gabunię również 🙂

I tyle na tę chwilę. Postram się wpadać tu częściej, ale… nic nie obiecuję, bo nie wiem jak mi się z tym moim blogiem poukłada…

Pozdrawiam wszystkich cieplusio i leniwej niedzieli życzę 🙂

Share this post

0 replies on “Dostało mi się!!!

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *