Młoda para i coś jeszcze

poniedziałek, 21 października 2013

Ostatnio traktuję komputer bardzo po macoszemu. Z jednej strony zwyczajnie nie mam siły do niego siadać, z drugiej strony długo w ogóle nie miałam do niego dostępu, bo ciągle się coś psuło, a ja wcale za nim nie tęskniłam, za to narobiło mi się tyle zaległości w zdjęciach, mailach i we wszystkim, że normalnie tego nie ogarniam. I chyba za mocno ogarnąć nie chcę, choć dobrze wiem, że nikt za mnie tego nie zrobi…
Ale czasem do niego usiądę i nawet udaje mi się sensownie przy nim popracować. 
Dziś skończyłam opracowywać zdjęcia pary młodej, więc się nimi z Wami podzielę. Teoretycznie mogłam tego w ogóle nie robić, ale tak dla samej siebie na pamiątkę chciałam mieć to zrobione, bo te wszystkie anioły tak szybko wylatują z mego domu, że nawet nie zdążę się na nie napatrzeć, to choć niech na zdjęciach po nich ślad zostanie.
Tę parę robiłam już dawno, ale nawet do końca nie umiem tego umiejscowić w czasie… Choć chyba był to sierpień…
Jak zwykle najwięcej czasu zajęło mi robienie fryzur – pannie młodej upinałam włosy ponad trzy godziny, a męska fryzurka też zajmuje mniej więcej tyle czasu… Czasem aż się dziwię, że mam do tego cierpliwość 😉
Ale chyba warto było popracować, bo efekt końcowy jest bardzo miły, a i pamiątką za pewne jest piękną 🙂
Inne zdjęcia – cała masa króliczków i aniołów czeka aż do nich usiądę… Kiedyś oczywiście 😉
Za to na bieżąco się zajęłam zdjęciami mojej przyszłej narzuty 🙂 Zdjęć może jej za mocno nie cykam, ale te które zrobiłam, są już do pokazania i nie omieszkam się dzisiaj nimi podzielić 🙂
Tak wyglądał początek pracy:
Bo od jakiegoś już czasu marzyła mi się wielka narzuta zrobiona na szydełku na nasze łóżko. I wiedziałam, że sama chcę ją zrobić, choć ilekroć widziałam u kogoś zrobione narzuty, to uważałam, że robią je tylko szalone kobiety – bo to trzeba mieć nieziemskiego zajoba aby się wziąć za taką robotę! Przecież przy tym jest tyle pracy, że zdrowy na umyśle człowiek by się za coś takiego nie zabierał! 
Ale przyszedł dzień, że chciałam sprawdzić czy jestem odpowiednio świrnięta by się takiego zadania podjąć i po prostu zaczęłam ją robić. I ku memu wielkiemu, ogromniastemu zdziwieniu mogę stwierdzić, że już mi palma odbiła wystarczająco na punkcie szydełka i takie zadanie uważam za realne do wykonania. Na dzień dzisiejszy jestem mniej więcej na półmetku swej pracy. Myślę, że narzutę uda mi się skończyć pod koniec listopada, a jak nie to w grudniu już na pewno. Ma około dwóch metrów szerokości, no i długości też tyle mieć powinna aby zakryć sobą całe łóżko. Kolorystyka jest bardzo krysiowa – brązy i beże z lekkim wtrętem zgniłych zieleni. Włóczkę miałam brać z szuflad aby zrobić w nich nieco miejsca, ale i tak co chwila dokupuję jakieś nowe motki, bo a to ciemny brąz mi się skończył, a to rudego zabrakło, a to coś innego. Ale z szuflad i tak powyciągałam wszystko co mi do narzuty pasowało i już to w nią wrobiłam :-).
A dziś me dziecię mnie rozczuliło, bo usnęło na ten mojej połowie narzuty, co wygląda tak (zdjęcie sprzed godziny w świetle żarówy, a więc kolorystyka zakłamana jest bardzo, ale co tam!):
To ja teraz idę położyć się obok niej i sobie nieco odpocząć – być może dziergając kolejny rządek narzuty.
A dla Was wszystkich ciepłe pozdrowienia ślę!!
Share this post

0 replies on “Młoda para i coś jeszcze

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *