Półrocznie

No to i minęło już ponad pół roku jak się ostatnio tu odzywałam i wiecie co? I było mi z tym bardzo dobrze 🙂 Był to czas kiedy z komputera prawie nie korzystałam (gdy jeszcze był na chodzie) lub w ogóle nie korzystałam (gdy już padł) i wcale, ale to wcale za nim nie tęskniłam. A nawet cieszył mnie brak kontaktu ze światem większym niż ścieżki którymi chodziłam. Ale teraz jakoś tak się stało, ze znów mam komputer, to od razu skorzystam z tego faktu i coś Wam opowiem 😉
No bo co tam się u mnie działo? Oczywiście urodziłam (pół roku temu) drugą cudną córę i zdecydowana większość mej uwagi skupiła się właśnie na niej, tak że nieraz na nic więcej czasu nie starczało. Początki jak się łatwo domyśleć były trudne – organizacja życia na nowo, uczenie się „obsługi” maleństwa, walka z jej humorkami, permanentne niewyspanie itd itp, to wszystko jednak nie jest proste i oczywiste. Ale już na szczęście się dogadałyśmy i czasem (w przebłyskach) mi się nawet wydaje, że ogarniam rzeczywistość.

Bardzo mi w tym ogarnianiu pomaga pufa, którą uszyłam przed urodzeniem małej (gdzieś wcześniej  pisałam o mojej wielkiej purchawce=pufie). W sumie wciąż nie mogę się nadziwić, że zrobiłam sobie taki prezent :-). Od dawna nie wyobrażam sobie usypiania małej bez pufy – tylko na niej śpi spokojnie i ładnie usypia.

A gdy się przebudza, to wystarczy pobujać trochę pufą i usypia dalej. Albo dłużej trzeba pobujać i wtedy mogę sobie poczytać jakąś książkę 😉

A jak zaśnie to mam chwilę dla siebie. I zupełnie nie wiem dlaczego zamiast odpocząć, ja wtedy staram się posprzątać, wstawić/powiesić/poskładać pranie, coś ugotować czy pozmywać. A na koniec dnia znów się dziwię że ani chwili nie miałam dla siebie… Tak na prawdę dla siebie.

Ale przecież wiem, że jeszcze trochę czasu upłynie i mała będzie nieco bardziej samodzielna i opieka nad nią nie będzie już tak wymagająca. Za jakieś dwa lata będzie już znośnie 😉
A w sumie to i tak się uparłam i jednego króliczka zrobiłam, a właściwie to króliczkę. Zajęło mi to bardzo dużo czasu, tj chwileczki które przy niej spędzałam były sporo od siebie w czasie rozrzucone, ale w końcu się udało 🙂 Zdjęcie ocalało dzięki memu chwalipięstwu na FB (bo generalnie co miałam na kompie to mi przepadło, więc wiele mych szyjątek nie zobaczycie, ale co tam! przecież będą nowe).

No i tyle 🙂 Chętnie zasypałabym Was bardziej zdjęciami, ale jak można wywnioskować z tego co pisałam wyżej, wiele zdjęć mi przepadło, więc będzie Wam to oszczędzone 😉
Pozdrawiam ciepluchno!!!
Share this post

0 replies on “Półrocznie

  • o0krysia0o

    Dzięki 😀
    Ula – czy wiesz, że gdyby nie Ty, to mojej pufy-purchawki by w ogóle nie było? Bo to dzięki Twojemu tutorialowi na piłkę 🙂 – więc wielkie dzięki!!!
    Reniu – póki co na szczęście rośniemy w zdrowiu i mam nadzieję, że tak będzie dalej 🙂 no to mnie nie pocieszyłaś, bo naiwnie miałam nadzieję, że szybciej się ze wszystkim ogarnę… Ale w sumie myślę tak odkąd mała skończyła dwa miesiące a wciąż ni ogarniam i widocznie muzę się pogodzić z tym, że szybko tego nie ogarnę… no trudno, jakoś to przeżyjemy 😉

    Odpowiedz
  • Renka

    Moje serdeczne gratulacje :)))
    Niech mała zdrowo rośnie.
    Co do organizacji czasu to jestem w podobnej sytuacji – mam 8 miesięczną córkę 🙂 Wydaje mi się, że cały czas sprzątam, coś robię (oczywiści gdy mała pozwala), a efektów zbytnio nie widać :)))

    Króliś fantastyczny.
    Pozdrawiam 🙂

    Odpowiedz
  • o0krysia0o

    Dziewczyny – dziękuję!!!
    Kasiu – a poznajesz Mini? To ta od Ciebie, co ją dla mej starszej córy kiedyś wysłałaś wraz ze szczurkami 🙂 Ogólnie Karolina rzadko kiedy się z nią rozstaje, ale zdarza jej się, że ją pożyczy siostrzyczce 🙂

    Odpowiedz

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *